Przekonanie, że doświadczanie obecności jakichkolwiek dźwięków układanych w to, co moglibyśmy potencjalnie nazwać muzyką rozwija słuch, wrażliwość, intelekt czy wychowuje nie ma pokrycia w rzeczywistości. To, z czym mamy styczność, to często windowanie rozrywkowych i rekreacyjnych możliwości muzyki, uznawanych za poboczne, jako tych najbardziej wartościowych.

O tym, że muzyka (nie każda) wspiera rozwój intelektualny, emocjonalny czy pełni funkcje terapeutyczne teoretycznie powszechnie wiadomo. Ale z różnych względów nie dąży się do tego, żeby była nauczana w szkołach (powszechnych) na przyzwoitym poziomie.

Opublikowany w IV kwartale 2015 roku przez Instytut Muzyki i Tańca raport Kompetencje muzyczne absolwentów I etapu edukacyjnego podstawowych szkół ogólnokształcących i ich wybrane determinanty pokazał jak niskie są kompetencje uczniów, ale, co ważne, również nauczycieli wczesnej edukacji – nauczania zintegrowanego, którzy, mimo trudności z realizacją edukacji muzycznej, nie chcą żeby zastąpił ich muzyk-specjalista. W grupie 150 badanych nauczycieli 1 zadeklarował zaawansowany poziom gry na instrumencie, 1 stosował naukę piosenki z nut i 1 ukończył Akademię Muzyczną.

Rekomendacje zwiększenia obowiązkowej liczby godzin przedmiotów artystycznych nie zostały także uwzględnione w reformie szkolnictwa wprowadzanej od roku szkolnego 2017/2018: RAMOWE PLANY NAUCZANIA.

 „W społeczeństwie ogarniętym niczym nieskrępowaną żądzą zysku, robieniem szybkich karier, wystawianiem wszystkiego co się tylko da na sprzedaż, muzyka staje się tapetą bez opamiętania sączoną do uszu o każdej porze dnia i nocy, niczym jakiś miód o cudownych właściwościach, rzekomo zdolny nas wprawić w stan błogiego upojenia[1].

Nie oznacza to, że automatycznie należy być przeciwnym mass mediom czy popularnym usługom edukacyjnym związanym z muzyką. Jednak warto mieć świadomość, że w tej sytuacji muzyka przestaje być traktowana jako część sztuki, a także kultury, która jest powiązana z innymi aktywnościami i działaniami człowieka. Chroniona jest także prawami, które w pewnych aspektach zrównują ją z innymi produktami funkcjonującymi na rynku, czyniąc tworem, na którym się zarabia.

[1] J. Jusiak, Między zdarzeniem dźwiękowym a znaczeniem. Szkice z filozofii muzyki. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2013, str. 119.