Wydarzenia muzyczne na wolnym rynku podlegają takim samym prawom jak każda inna działalność – muszą przynieść zysk.

Nie można pominąć tego faktu, rozważając swoje uczestnictwo „na żywo” lub poprzez media w tego typu imprezach. Organizatorzy będą serwować nam to, co uważają za słuszne z punktu widzenia potencjalnych osiągalnych przychodów. Natomiast liczne grupy odbiorców mają różne upodobania muzyczne. Dlatego wydarzeń muzycznych, od tych typowo rozrywkowych po artystyczne, jest sporo. Ale finalnie i kolokwialnie to my – odbiorcy decydujemy o tym czy damy komuś zarobić czy nie.

Piosenka jest krótka i prosta

Wracając do Eurowizji i Polsat SuperHit Festiwalu – Wydawnictwo Naukowe PWN na swoich stronach internetowych podaje, że piosenka, to „krótki, prosty utwór muzyczny z tekstem słownym do śpiewu; rzadziej sama melodia albo słowa utworu; prosta pieśń” (Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego). Słowniczek muzyczny Jerzy Habela Polskiego Wydawnictwa Muzycznego SA nie zawiera definicji piosenki, a ABC – Słowniczek muzyczny Liliana Zganiacz-Mazur Wydawnictwo Muzyczne CONTRA pisze, że piosenka to: „krótki utwór o charakterze rozrywkowym składający się z części powtarzanej, zwanej refrenem, oraz kolejnych zmiennych zwrotek tekstu literackiego”.

Stosowanie narzędzi pozwalających analizować sztukę muzyczną w przypadku piosenki – prostej formy muzycznej może być chybione i z pewnością trudne do zastosowania w przypadku piosenek na przykład Zenka Martyniuka, który wystąpił na Polsat SuperHit Festiwalu. Z tego względu, że w piosenkach disco polo nie ma nic, co można analizować, więc po co to robić? Nie znaczy to, że wśród piosenek nie ma wartościowych utworów. Znaczy to tyle, że forma piosenki bywa używana do celów wyłącznie rozrywkowych.

DISCO POLO TO NIE MUZYKA

Nie zaprzeczam temu, że z punktu widzenia sztuki muzycznej komercyjne wydarzenia typu Eurowizja czy Polsat SuperHit Festiwal są wydarzeniami nieistotnymi. Ale z punktu widzenia socjologicznych zjawisk, w których przecież muzyka jednak funkcjonuje, mogą stać się ciekawym tematem rozważań. Być może szczególnie dla zwolenników podniesienia poziomu edukacji muzycznej w szkołach powszechnych.

Z racji tego, że mieszkam w Gdańsku, najbardziej znanym mi rynkiem muzycznym jest rynek trójmiejski. Dodatkowo zbliżają się też dwa Festiwale, które osobiście z różnych względów, nie tylko muzycznych, lubię. Sopot Classic Festival oraz Solidarity of Arts (w momencie publikacji Eurowizja, Polsat SuperHit Festiwal i inne wydarzenia komercyjne nie było jeszcze informacji dotyczących Solidarity of Arts 2017). Być może one zaspokoją potrzeby odbiorców, którzy poszukują choćby elementów sztuki, i bardziej skomplikowanej formy, niż piosenka popularna wykonywana głównie przez amatorów, często z brakami w warsztacie wokalnym.